Atmosphere – When Life Gives You Lemons, You Paint That Shit Gold
Nastała wiosna, wraz z nią wzrasta popyt na wszelkie lekkie, chwytające kawałki, przy których najlepiej wita się pierwsze ciepłe promienie słońca. Idealną w tym aspekcie okazuje się płyta Atmosphere – niezobowiązujący, bujający, instrumentalny hip hop, który porywa wbijającymi w ziemię bitami, prostymi melodiami i czystą radością płynącą ze słuchania tej płyty. Nie uświadczamy tu przerostu formy nad treścią, silenia się na oryginalność czy poszukiwania coraz to wymyślniejszego konceptu na nowy utwór. Całość podana w lekkiej elektronicznej otoczce, sprawiającej, że płynie się wśród serwowanej muzyki bez najmniejszych przeszkód. Głos nie jest natarczywy, idealnie pasuje do miejscami ascetycznego podkładu.
“When Life Gives You Lemons, You Paint That Shit Gold” to oczywiste przeciwieństwo hip hopu spod znaku Dälek czy Techno Animal – ciężkiego i przytłaczającego; Atmosphere prezentuje płytę, która może spodobać się osobom nie mającym na codzień wiele wspólnego z tym gatunkiem, a wszystko dzięki kapitalnej przebojowości materiału z 2008 roku. Tu nie ma miejsca na dumanie nad tym, czy wypada mi słuchać hip hopu – po kilku sekundach od włączenia zeszłorocznego albumu Amerykanów jest się już po uszy wciągniętym w muzykę przez niesamowicie chwytliwe zagrywki, hipnotyzujący rap i hojne dawkowanie potężnego basu. Od tej muzyki nie ma odwrotu, kiedy zostaje włączona w słoneczne, kwietniowe popołudnie. Gwarantuję pełną satysfakcję z tych 55 minut, spędzonych na słuchaniu Atmosphere, uśmiechaniu się do pustego pokoju i gapieniu się przez okno na wiosenny dzień. Ta płyta tak działa.
3,5/5
Atmosphere – When Life… @ Rate Your Music
PS. Uprzedzając pytania czemu taka ocena za płytę, której żadna wada nie została tu wymieniona: według mnie, “bardzo dobra” to idealne określenie przebojowej płyty, która choć nie wnosi do życia wiele, daje dużo przyjemności.
Instrumentalny hip-hop mówisz? Ciekawe, nie omieszkam sprawdzić, bo lubię taka muzykę, choc na codzień ciężko mi jakoś uciec od dźwięków gitarowych:D
keenesh
8 kwiecień 2009 at 19:15
No wlasnie instrumentalny to on nie jest :D
bertozo
10 sierpień 2009 at 9:45