Szybki przegląd ocen [6]
At the Soundawn – Red Square: We Come In Waves (2008) – strasznie marna kopia Isis. Tylko kompozycje nie te, wokal nie ten, i świeżości brak. Kolejny post-metalowy wynalazek cierpiący na straszną chorobę zwaną Wtórnością. Do zapomnienia. 1.5/5
East of the Wall – Farmer’s Almanac (2008) – na pierwszy rzut oka płyta, mająca wszelkie cechy by skończyć jak wyżej opisany At the Soundawn: dość już oklepany gatunek, w którym trudno o innowacje czy zaskoczenie słuchacza. Wtem (moje ulubione słówko zapowiadające nagły zbieg akcji, zapewne podejrzane w przewałkowanym na wszystkie strony “Panu Samochodziku”) okazuje się, że pojawiająca się od czasu do czasu trąbka, wraz z szybkimi i częstymi zmianami tempa, łamiącymi i nadającymi rozbudowanym kompozycjom więcej nieprzewidywalności, zaskakują, i to bardzo mile. Kto oczekiwał ciągnących się w nieskończoność instrumentalnych, mdłych pejzaży, może się nieźle zdziwić, co zaliczamy panom z East of the Wall na plus. 3,5/5
Skoro sięgnąłeś po EotW to spróbuj również The Postman Syndrome, grają tam muzycy min. EotW, świetny prog/math/jazz. Polecam :)
ReneGad
27 maj 2009 at 11:27
obiło mi się o uszy, sprawdzę:)
oskar
27 maj 2009 at 11:27