ze słuchu

Posts Tagged ‘2004

Szybki przegląd ocen [3]

without comments

Nevea TearsDo I Have To Tell You Why I Love You (2004) – kopia kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii kopii któregoś z zespołów określanych mianem emocore. W każdym razie straszliwie nudna, przewidywalna i okraszona tragicznym krzyczącym wokalem produkcja. 1/5


pg. 99Document #5 (2000) – w przeciwieństwie do Nevea Tears, płyta zabójczo energetyczna, zagrana z mocą jakiej nie powstydziłby się żaden szanujący się hardcore-punkowy zespół. Krótkie formy, świetne wokale, umiejętny balans pomiędzy szaleńczo pędzącą sekcją rytmiczną, a melodyjnymi fragmentami. Klasyka takiego grania – to jeden z zespołów, których godnych naśladowców ze świecą szukać. próbka 4/5

Written by oskar

19 marzec 2009 at 17:16

Napisane w 1/5, 4/5, mini-recenzje

Tagged with , , ,

tv on the radio – desperate youth, blood thirsty babes

without comments

W obliczu powszechnych zachwytów / narzekań na ostatnią, wydaną w 2008 roku, płytę TV on the Radio, wyłamuję się trochę z tego nurtu i cofam o 5 lat, kiedy to ukazał się pierwszy album grupy z Nowego Jorku. Nie będę tu rzucał sztampowymi określeniami jakie zazwyczaj pojawiają się przy okazji recenzji któregokolwiek nagrania zespołu, a które każdy zapewne zna już na pamięć (nie? “najważniejszy artysta wytwórni 4AD” itd.). Debiutancki album TV on the Radio broni się sam.

Istnieją takie płyty, które nierozłącznie wiążą się z pewnymi wydarzeniami lub momentami w życiu. To nie ulega wątpliwości. Płyty, które natychmiast po odtworzeniu wywołują burzę wspomnień lub przenoszą w skojarzone z nimi miejsca. “Desperate youth…” jest jednym z takich niezwykłych krążków, a miejscem docelowym dla tego muzycznego portalu jest upalne, duszne lato. Stojące powietrze, które możnaby przerzucać łopatami, bo jest tak gęste; niewyraźna linia horyzontu, żar lejący się z nieba. TV on the Radio brutalnie rzuca słuchaczem w sam środek letniej rzeczywistości, jednak nie bez serca i troski: z miejsca zostajemy obslużeni chłodnym prysznicem, hamakiem wiszącym w cieniu drzew i lekką morską bryzą dającą przyjemne orzeźwienie.

To jest własnie cała istota tej płyty: czujemy tą leniwą atmosferę, czujemy, że jesteśmy na odległość wyciągniętej ręki od nieludzkiego skwaru, jednak pławimy się w błogiej atmosferze duszności przerywanej chłodnymi powiewami. Dźwięki słyszane są jakby zza grubej zasłony żaru, wydają się czasem stłumione, zlewające się w jednorodne plamy (jak w przecudownym “Staring at the Sun”!). Pomimo tego z utworów bije chłód, tak niezbędny w atmosferze w jakiej przyszło nam się znaleźć. Warto posłuchać debiutu TV on the Radio choćby z tego powodu. Witamy w krainie wiecznych wakacji, piękny mamy luty prawda?

4/5

Podglądaczka: http://www.seeqpod.com/search/?plid=0fdcf28243

TV on the Radio – Desperate Youth, Blood Thirsty Babes @ Rate Your Music

Written by oskar

26 luty 2009 at 21:01

Napisane w 4/5, recenzja

Tagged with , ,

hans appelqvist – bremort

z jednym komentarzem

Miałem pisać recenzję innej płyty. Włączyłem “Bremort” tylko dla sprawdzenia. Przez kolejne 50 minut przestałem istnieć dla świata.

Ten album to historia. Intrygująca. Przez cały czas ma się wrażenie, że uczestniczy się w różnych wydarzeniach, a ich bohaterowie nie wiedzą, że przysłuchujemy się temu co robią. Dzięki temu już w trzecim utworze, kiedy usłyszałem pierwsze rozmowy, krzątaninę, monety spadające na ladę, przerwałem wszystko co robiłem i zacząłem z autentycznym zainteresowaniem słuchać co stanie się za moment. Appelqvist bierze słuchacza za rękę i powoli prowadzi przez miasto, mieszkania i kluby. Historia opowiadana jest spokojnie, toczy się leniwie wśród chłodnej, skandynawskiej elektroniki. Słuchając tego albumu prawdziwie żałuję, że nie rozumiem szwedzkiego – usłyszawszy tę płytę raz, ma się ochotę wyciągnąć z niej wszystkie smaczki, poznać dogłębnie, zanurzyć się w tej opowieści po same uszy.

Doświadczenie jest niesamowite, ostatnio czułem się podobnie słuchając tylko “Mount Eerie” grupy The Microphones, a wcześniej “F#A#∞” zjawiskowego Godspeed You Black Emperor!. Jakkolwiek nie można porównywać tych albumów ze sobą, gdyż to zupełnie inny kaliber, to sposób w jaki oddziaływują na słuchacza, intrygują, łatwość, z jaką pozwalają przenieść się w wyimaginowany świat jest podobna i doprawdy zdumiewająca. Gdyby brać pod uwagę wartość muzyczną, płyta zapewne nie zwróciłaby mojej wielkej uwagi. Ot, przyjemna plumkająca elektronika ze Szwecji. Jednak Hans Appelqvist dokonał czegoś niesamowitego wplatając między utwory historię rodem ze słuchowiska – sprawił, że obok tej płyty nie można przejść obojętnie, a jeszcze trudniej o niej zapomnieć. Gwarantuję, że słuchając tej płyty będziecie nie mniej zaciekawieni – a zaciekawienie słuchacza dziś, przy takim natłoku zespołów, przy nieskończonych możliwościach wyboru gatunku, to ogromny sukces.

Ja dałem się porwać tej małej perełce. Polecam każdemu.

4/5

hans appelqvist – bremort @ Rate Your Music

Written by oskar

23 luty 2009 at 20:49

Napisane w 4/5, recenzja

Tagged with , ,

blindside – about a burning fire

z 2 komentarzami

Niniejsza recenzja nie będzie nosiła najmniejszych chociaż znamion obiektywizmu i trzeźwego spojrzenia. Jeśli komuś to przeszkadza to radzę przerwać w tym momencie.

“About a Burning Fire” to jedna z kilkunastu płyt, które stoją u mnie na muzycznym piedestale, są tak niesamowite, że brakuje mi określeń na to, by je opisać.  Przez pięć lat od wydania wciąż wyzwala we mnie te same uczucia, nie nudzi się ani trochę, jest idealna pod każdym względem i żywię do niej najczystsze uczucie. Z tą płytą jest jak z wieloletnim przyjacielem: choć wiesz, że nie zaskoczy cię już niczym, zawsze z przyjemnością spędzasz z nim czas.

Album z 2004 roku to płyta nie będąca majstersztykiem technicznym, kompozycyjnym ani tekstowym. Co jest w niej takiego niezwykłego? Po pierwsze, przeważają o tym względy wyjątkowo osobiste; wystarczy że powiem, że prawdopodobnie byłbym zupełnie kim innym gdybym nie spędził z tą płytą kilku długich miesięcy od lipca 2004 począwszy. Wpłynęła ona na mój gust w sposób, który z dzisiejszego punktu widzenia jest nie do przeceniena, stanowiła dla mnie pierwszy azymut na drodze, która zaprowadziła mnie do obecnego muzycznego “ja”. Po drugie, to płyta wyjątkowo emocjonalna, może momentami banalna, ale to nie jest dla mnie wada. Potrafi wzruszyć, dać chwilę refleksyjnego oddechu, by za moment sprowadzić brutalnie na ziemię wściekłym krzykiem w finałowym utworze. Jednym z moich ulubionych stworzonych kiedykolwiek. Chwytliwe melodie, wwiercające się w umysł riffy i świetny wokal z urzekającym momentami szwedzkim akcentem to elementy zwracające uwagę od pierwszych minut.

Cóż więcej mogę powiedzieć o płycie, w której nie znajduję żadnego słabego punktu? Że uwielbiam brzmienie gitary w “Die Buying”, że mógłbym godzinami słuchać bluesującego “Roads”,  po którym utwór tytułowy brzmi pięc razy ostrzej niż słuchany osobno? Może napisać o przejmującym kobiecym wokalu w “Shekina”, przebojowej kolaboracji z Billym Corganem w “Hooray, It’s L.A.”? Mam to fatalne wrażenie, udzielające się każdemu recenzującemu swoje ulubione płyty, że czegokolwiek nie powiem, to i tak nie oddam tego jak czuję się słuchając tej płyty nawet w najmniejszej części. Pozostaje mi tylko zachęcić najmocniej i dać dwie perełki do posmakowania (koniecznie w tej kolejności!):

http://www.youtube.com/watch?v=VQbNokSzwMU
http://revver.com/video/8504/blindside-about-a-burning-fire/

5/5

Blindside – About A Burning Fire @ Rate Your Music

Written by oskar

21 luty 2009 at 0:54

Napisane w 5/5, recenzja

Tagged with , ,