Posts Tagged ‘2005’
matta elliotta pieśni o smutku
Życie straciło cel.
Nie ma uśmiechu, nie ma radości, nie ma nadziei.
Jesień będzie trwała już zawsze, słońce już nigdy nie wyjrzy zza ołowianych chmur, wszystkie spacery skończą się beznadziejnym przemoknięciem od siąpiącego bez przerwy deszczu, stopy będą brodzić w szarych kałużach odbijających zapłakany świat.
Wszystko co było istotne traci swój sens, lejąca się zewsząd rozpacz staje się chlebem powszednim.
Nieliczne ptaki przelatują nad głową, kierując się do szczerbatych wybitymi oknami fasad kamienic.
Jak to dobrze wiedzieć, że nie jestem w tym świecie sam.
|
Drinking Songs (2005) – 4/5 |
Failing Songs (2006) - 4/5 |
Howling Songs (2008) - 4,5/5 |
cog – the new normal
Zespoły z Australii mają w sobie coś nieuchwytnego, ale rozpoznawalnego na pierwszy rzut ucha, bez względu na gatunek. Przekonałem się o tym już nie raz, sprawdza się to w większości przypadków. Nie wiem na czym to polega, ale ten tajemniczy pierwiastek nadaje zespołom z drugiego końca świata brzmienie zupełnie charakterystyczne. Nie inaczej jest w przypadku płyty nagranej przez zespół Cog w 2005 roku.
Album jest z gatunku tych łatwych w odbiorze, niezobowiązujących, przyjemnych i idealnych do komunikacji miejskiej. Nie trzeba się nad nim skupiać, charakteryzuje się wysokim stężeniem przebojowości i chwytliwych melodii. “The New Normal” to lekkostrawna mieszanka rocka i progresywnych zagrywek, z delikatną domieszką elektroniki i kilkoma smaczkami pochodzącymi z innych gatunków. Właściwie nic nie odróżniałoby tej płyty od setek tysięcy innych rockowych tworów, gdyby nie ów australijski pierwiastek, który powoduje, że liczący 4 lata album brzmi wciąż zaskakująco świeżo i potrafi zaskoczyć w kilku miejscach niecodziennym podejściem to tematu oklepanego w najwyższym stopniu. Może to właśnie pochodzenie tego zespołu decyduje o odmiennym spojrzeniu na aspekt melodii czy kompozycji w rocku dla mas – te pierwsze potrafią na “The New Normal” naprawdę zadziwić swoją naturalnością i chwytliwością, świetnie wpisując się w ogólny zarys utworów, nie będąc przekombinowanymi, lecz prostymi, a przez to nie dającymi spokoju po przesłuchaniu płyty.
Płytę Cog polecam każdemu poszukującemu wytchnienia od ambitnych i eklektycznych albumów, jakimi raczymy nasze uszy przez cały czas, patrząc z pogardą na banalne rockowe zespoliki – Australijczycy udowadniają, że można zabrzmieć interesująco, stosując najprostsze środki w sprawdzonej stylistyce.
3.5/5
http://www.youtube.com/watch?v=wX1hcxqWq4A&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=HJNjyKnK2W4


