Posts Tagged ‘modern classical’
Szybki przegląd ocen [7]
Utonąłem ostatnimi czasy w nie cierpiących zwłoki obowiązkach, stąd mniejsza częstotliwość publikowanych tekstów – od połowy maja stan ten powinien ulec poprawie. Tymczasem prezentuję krótkie notki na temat albumów, które mi w tym tonięciu towarzyszą:
Murcof – Martes (2002) – nie potrafię sobie wyobrazić wspanialszego połączenia idm-u, glitch-u i klasyki. Żadne słowa nię będą stanowiły lepszej zachęty, niż suche fakty na temat tego albumu: zsamplowane z dzieł Henryka Góreckiego czy Arvo Pärta intrumenty smyczkowe, zmieszane ze średnio zagęszczoną elektroniką spod etykietki glitch, podane na tle ciepłych podkładów, żywcem wyciągniętych z gatunków takich jak idm czy minimal techno. Niesamowicie uzależniające. 4,5/5 (próbka)
Worrytrain – Fog Dance, My Moth Kingdom (2007) – płyta ta nasuwa mi dość luźne i śróddziedzinowe skojarzenie – klejąca się wręcz do uszu nowoczesna klasyka, ze zniewalającymi melodiami, a wśród niej całkowicie wytrącający z równowagi psychicznej elektronicznie-noisowy utwór “Thundertrance Interlude”, jako żywo przypominają mi poezję Tadeusza Różewicza, budowaną wokół jednego, wstrząsającego motywu. Podobnie jest tutaj – początkowo kompletnie odrzucający, wydający się być zupełnie z innej bajki motyw, po pewnym czasie zaczyna wzbudzać zainteresowanie; choć wciąż wydaje się nieprzyzwoicie niesłuchalny, to staje się na “Fog Dance…” jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów. Może to dlatego, że pozwala się cieszyć jeszcze bardziej z kontrastującej z nim, pięknej pozostałej części płyty. 4/5 (próbka 1, próbka 2)
Szybki przegląd ocen [5]
Fennesz / Sakamoto – Cendre (2007) – wziąć standardową płytę Fennesza, powiedzmy “Endless Summer”. Przepuścić przez dodatkowe kilkanaście zaszumiaczy. Dodać pianino. Efekt: piękne dźwięki na ambientowym tle, nie dla każdego, lecz nie zawodzące tych, którzy odważą się spróbować. W końcu Austriak budował już wtedy formę na nadchodzące “Black Sea”, mówiąc językiem sportowym :) 4/5
Clint Mansell – The Fountain (2006) – przepiękna muzyka nagrana we współpracy z Mogwai i Kronos Quartet. Film, do którego powstała, to olśniewający, trochę bajkowy obraz. We mnie urósł dodatkowo po wysłuchaniu właśnie tej ścieżki dźwiękowej – przynosi ona na myśl wszystkie te niesamowite ujęcia, niezapomniane momenty, i człowiek właśnie wtedy zaczyna uświadamiać sobie, że zetknął się z filmem wyjątkowym. Prostym, wzruszającym i pięknym. Prawdopodobnie nie byłby taki, gdyby nie muzyka Clinta Mansella. 4/5