Posts Tagged ‘progressive rock’
Szybki przegląd ocen [8]
The Mars Volta – Octahedron (2009) – zespół ten stał się dla mnie powodem ogromnego smutku. Nie są w stanie rozweselić mnie też solowe poszukiwania Omara Rodrigueza-Lopeza, serwowane słuchaczom z nieprawdopodobną częstotliwością, której wartość jest niestety odwrotnie proporcjonalna do jakości. Twórczy marazm w jaki popadł ten człowiek ma swoje odzwierciedlenie także w dokonaniach jego macierzystej kapeli, gdzie do spółki z Cedrikiem Zavalą dbają o to, by kolejne wydawnictwa rzucały coraz dłuższy cień na ich jedyne godne uwagi dzieła, niezrównane “De-Loused in the Comatorium” oraz bardzo dobre “Frances the Mute”. Każda kolejna płyta tego kolektywu, o składzie coraz częściej podlegającemu nieprzewidywalnym roszadom, jest może spełnieniem twórczych zapędów obu panów, nie niesie jednak żadnej przyjemności dla słuchacza. Stale powielane motywy, wielki przerost formy nad treścią, to nie są składniki składające się na udany album. Okładkowy czosnek też nim nie jest. 1/5
cog – the new normal
Zespoły z Australii mają w sobie coś nieuchwytnego, ale rozpoznawalnego na pierwszy rzut ucha, bez względu na gatunek. Przekonałem się o tym już nie raz, sprawdza się to w większości przypadków. Nie wiem na czym to polega, ale ten tajemniczy pierwiastek nadaje zespołom z drugiego końca świata brzmienie zupełnie charakterystyczne. Nie inaczej jest w przypadku płyty nagranej przez zespół Cog w 2005 roku.
Album jest z gatunku tych łatwych w odbiorze, niezobowiązujących, przyjemnych i idealnych do komunikacji miejskiej. Nie trzeba się nad nim skupiać, charakteryzuje się wysokim stężeniem przebojowości i chwytliwych melodii. “The New Normal” to lekkostrawna mieszanka rocka i progresywnych zagrywek, z delikatną domieszką elektroniki i kilkoma smaczkami pochodzącymi z innych gatunków. Właściwie nic nie odróżniałoby tej płyty od setek tysięcy innych rockowych tworów, gdyby nie ów australijski pierwiastek, który powoduje, że liczący 4 lata album brzmi wciąż zaskakująco świeżo i potrafi zaskoczyć w kilku miejscach niecodziennym podejściem to tematu oklepanego w najwyższym stopniu. Może to właśnie pochodzenie tego zespołu decyduje o odmiennym spojrzeniu na aspekt melodii czy kompozycji w rocku dla mas – te pierwsze potrafią na “The New Normal” naprawdę zadziwić swoją naturalnością i chwytliwością, świetnie wpisując się w ogólny zarys utworów, nie będąc przekombinowanymi, lecz prostymi, a przez to nie dającymi spokoju po przesłuchaniu płyty.
Płytę Cog polecam każdemu poszukującemu wytchnienia od ambitnych i eklektycznych albumów, jakimi raczymy nasze uszy przez cały czas, patrząc z pogardą na banalne rockowe zespoliki – Australijczycy udowadniają, że można zabrzmieć interesująco, stosując najprostsze środki w sprawdzonej stylistyce.
3.5/5
http://www.youtube.com/watch?v=wX1hcxqWq4A&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=HJNjyKnK2W4